Wobec nasilających się w ostatnich dniach w przestrzeni publicznej przekazów o charakterze dezinformacyjnym, wymierzonych w kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, uznaję za konieczne zabranie głosu w obronie autorytetu Sądu Najwyższego, niezależności sądów oraz niezawisłości sędziowskiej.
Z niepokojem odnotowuję, że intensyfikacja tych ataków personalnych zbiega się w czasie z trwającą procedurą wyłonienia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego na nową, sześcioletnią kadencję. Z komunikatu Szefa Kancelarii Prezydenta RP wynika, że decyzja Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie powołania osoby mającej kierować Sądem Najwyższym ma zostać podjęta najpóźniej do dnia 26 maja 2026 r. Okoliczność ta nadaje obecnym działaniom szczególnie niepokojący kontekst. Trudno bowiem uznać za przypadek, że właśnie w tak doniosłym momencie, zamiast rzeczowej debaty o stanie wymiaru sprawiedliwości i roli Sądu Najwyższego w porządku konstytucyjnym państwa, przestrzeń publiczna wypełniana jest przekazami mającymi na celu personalną dyskredytację poszczególnych kandydatów. Tego rodzaju działania należy ocenić jako próbę wywarcia niedopuszczalnej presji na przebieg konstytucyjnej procedury powołania Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.
Jaskrawym przykładem takiej manipulacji jest instrumentalne przywoływanie sprawy lustracyjnej tajnego współpracownika służb PRL o pseudonimie „Bolek". Orzeczenie w tej sprawie zapadło w sierpniu 2000 r., a skład orzekający rozstrzygał ją na podstawie materiału dowodowego dostępnego w chwili orzekania. Nie można pomijać również tego, że nawet występujący w przedmiotowej sprawie zastępca Rzecznika Interesu Publicznego – organu ustawowo powołanego do badania prawdziwości oświadczeń lustracyjnych oraz inicjowania postępowań sądowych w tym zakresie – nie domagał się uznania badanego oświadczenia lustracyjnego za niezgodne z prawdą, tylko wnosił o umorzenie postępowania lustracyjnego. Dopiero osiem lat później ukazała się wydana przez Instytut Pamięci Narodowej publikacja naukowa, przedstawiająca nowe ustalenia dotyczące materiałów związanych z tą sprawą. Jeszcze później, bo w lutym 2016 r. ujawniono dokumenty znajdujące się wcześniej w prywatnym archiwum wdowy po Czesławie Kiszczaku. W tych okolicznościach formułowanie dziś zarzutów wobec członków składu orzekającego z 2000 r., z powołaniem się na okoliczności i dokumenty ujawnione wiele lat po wydaniu orzeczenia, jest nie tylko nierzetelne, lecz także głęboko niesprawiedliwe. Przypisywanie członkom tamtego składu odpowiedzialności za to, czego nie mogli wiedzieć i czym nie mogli dysponować, świadczy o złej wierze autorów takich wypowiedzi oraz o zasadniczym niezrozumieniu istoty orzekania sądowego. Zamiast formułować bezpodstawne zarzuty wobec sędziów, którzy wykonywali swoje obowiązki zgodnie z prawem i na podstawie dostępnego wówczas materiału dowodowego, należy postawić pytanie o odpowiedzialność tych osób i instytucji, które dopuściły do sytuacji, w której dokumenty o istotnym znaczeniu nie tylko dla tej konkretnej sprawy, ale i współczesnej polskiej historiografii przez dziesięciolecia pozostawały poza zasięgiem organów władzy publicznej, ukryte w prywatnych zasobach, a ich ujawnienie nastąpiło poza ramami postępowań przewidzianych przez prawo. To właśnie tego rodzaju zaniedbania, zaniechania lub celowe działania mogły pozbawić sądy możliwości dokonania pełnych ustaleń faktycznych w czasie, w którym rozpoznawały sprawę.
Warto także zauważyć, że po ujawnieniu nowych materiałów nie doszło do procesowej weryfikacji tego orzeczenia w trybie nadzwyczajnym. Nie przesądzając ani o dopuszczalności takiej drogi, ani tym bardziej o możliwym wyniku ewentualnego postępowania wznowieniowego, okoliczność ta dodatkowo pokazuje, jak dalece nieuprawnione jest dziś kierowanie personalnych zarzutów wobec członków składu orzekającego w 2000 r.
Sąd Najwyższy niezmiennie będzie wykonywał swoje konstytucyjne i ustawowe zadania w zakresie sprawowania wymiaru sprawiedliwości, stania na straży praworządności oraz zapewniania jednolitości orzecznictwa. Próby wywierania presji na sędziów Sądu Najwyższego poprzez kampanie insynuacji i personalnej dyskredytacji będą spotykały się ze stanowczą reakcją. Niezależność sądów i niezawisłość sędziów nie są przywilejem środowiskowym, lecz gwarancją praw obywateli i fundamentem demokratycznego państwa prawnego.
dr hab. Małgorzata Manowska
Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego